O tolerancji słów kilka
Na początek należałoby wyjaśnić czym jest tolerancja. W sensie najbardziej ogólnym oznacza ona postawę wykluczającą dyskryminację ludzi, których zwyczaje, wygląd i/lub zachowanie są odstępstwem od normy. Z brakiem tolerancji najczęściej spotykamy się wobec wyznawców innych religii, homoseksualistów, a nawet obywateli innych narodów. Ten ostatni przykład idzie w parze z nacjonalizmem oraz rasizmem. Jednak czy istnieje coś takiego jak absolutna tolerancja? Czy ludzie, którzy określają się mianem tolerancyjnych, naprawdę tacy są? Nie istnieje coś takiego jak częściowa tolerancja. Często słyszy się od przedstawicieli osób płci męskiej, że są częściowo tolerancyjni, ponieważ akceptują lesbijki ale dyskryminują gejów. Tego typu postawa jest objawem egoizmu, chamstwa, prostactwa i obłudy. Podobnie jest z postawą wobec homoseksualistów mówiącą o ich akceptacji, ale sprzeciwie wobec ich ślubom i/lub adopcji dzieci.
To zaskakujące jak w dzisiejszym świecie łatwiej jest ludziom nienawidzić niż kochać. Kiedyś słowa wypowiedziane przez recenzentów powieści „Mistrz i Małgorzata” modły bulwersować. Jednak obecnie można w nich dostrzec bolesną prawdę: „To ludzie sami są twórcami najpodlejszego zła na świecie. Nawet Szatana przeraża ich perfidia”. Mówi się też: „To ludzie ludziom zgotowali ten los” w odniesieniu do wydarzeń z czasów drugiej wojny światowej. Przeciwieństwem miłości jest nienawiść. Jest to równie silne, pełne pasji i wymagające zaangażowania uczucie. Jednak łatwiej ludziom jest nienawidzić niż kochać. Dlaczego tak jest? Być może dlatego, że miłość otrzymała stereotyp słabości. Ludzie nienawidzą tych, którzy wyrządzili krzywdę im lub ich bliskim. Gdy ten typ nienawiści posiada jeszcze pewnego typu uzasadnienie to nienawiść odczuwana wobec ludzi innej rasy, narodowości, innego wyznania czy orientacji seksualnej jest zupełnie pozbawiona logiki oraz racjonalnego uzasadnienia.
Gdy miłość się kończy, nic nie można na to poradzić. Nie pomogą łzy, krzyki ani prośby. Gdy miłość umiera, nie można jej wyleczyć, wskrzesić. Oczywistym jest, że gdy osoba, której oddaliśmy nasze serce przestanie nas kochać, nie potrafimy się z tym pogodzić. Próbując zignorować to, skazujemy się na jeszcze większe cierpienie. To, co kiedyś było dla nas prawdziwym rajem, zmienia się w piekło. Można doszukiwać się przyczyn i starać się naprawić popełnione błędy, jednak prędzej czy później zdamy sobie sprawę, iż cały nasz trud idzie na marne. Zmuszamy siebie i ukochaną osobę do bycia razem i tym samym skazujemy się na cierpienie. Jedynym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest rozstanie. Zanim ukochana osoba znienawidzi nas za skazywanie jej na męki, lepiej jest pozwolić jej odejść. W ten sposób możemy pocieszyć się tym, że kochana przez nas osoba będzie szczęśliwsza niż była będąc z nami.